wtorek, 24 sierpnia 2010

wielkimi krokami







"Cześć, robiłaś to kiedyś na kołku?" :D

Wszędzie jak w domu, a w domu najlepiej. Folklor w Krakowie, gołębi jakoś mało, hotel jak szpital i dużo dymu, zostałam fanką 30STM, a Muse to koncertowa miazga, ale Pharrell i tak ma najlepszy tyłek :P Oprócz tego PKP - ważne, że jedziesz, kupa w nocniku i 8 godzin na podłodze w strategicznym miejscu - tuż przy toalecie umilającej podróż niezwykłym zapachem. Ale i tak było zajebiście.
Kraków, czekaj za rok ;*

Kasia temperuje ołówki do szkoły, a ja już się nie mogę doczekać następnych wakacji.

Dzisiaj Szczecin, wish me luck!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz