słucham Jima
mam ciarki
jak nigdy
straszne ciarki
czuję, że żyję nie w tej epoce co trzeba
powinnam urodzić się jakieś 60 lat temu
ah, Jim byłabym twoją Pamelą
|| Kasia zdrowiej, jutro Szczecin ;*
poniedziałek, 28 grudnia 2009
niedziela, 27 grudnia 2009
notes
Znalazłam w starym notesie
Numery telefonów
Umarłych przyjaciół,
Adresy spalonych domów.
Cyfry wykręcam. Czekam.
Telefon dzwoni i dzwoni.
Ktoś podnosi słuchawkę.
Cisza. Oddech słyszę,
A może szept ognia.
Numery telefonów
Umarłych przyjaciół,
Adresy spalonych domów.
Cyfry wykręcam. Czekam.
Telefon dzwoni i dzwoni.
Ktoś podnosi słuchawkę.
Cisza. Oddech słyszę,
A może szept ognia.
Pustki - Notes
I tego się boję najbardziej na świecie...
Ale na razie mam przecudowne zdjęcia z SuperKasią! ;*
'I czując Cię obok, opowiem o wszystkim
jak często się boję i czuję się nikim...'
jak często się boję i czuję się nikim...'
wtorek, 22 grudnia 2009
o świętach
Z gównianego śniegu zrobiło się gówniane błoto. Wszędzie jest szaro i tak obrzydliwie brudno. Idziesz ulicą, buty grzęzną. Mijasz ludzi, którzy patrzą ci w oczy. Na sińce pod nimi i makijaż, zbyt mocny jak na 12 w południe. Nie możesz stawiać zbyt dużych kroków, ogranicza cię spódnica. Ale lubisz ten sposób ograniczenia, lubisz swoją spódnicę w kropki. Mijasz też stoisko z karpiem, który podobno tak niehumanitarnie leży bez wody w plastikowej skrzynce, ale nie zauważasz tego. Widzisz za to esencję kiczu, najbardziej soczystą, jaką do tej pory spotkałaś - obrazek z papieżem świecącym w różnych kolorach i dostajesz ataku histerycznego śmiechu. To jest jedyna reakcja, jaka u ciebie występuje, oprócz kilku(nastu?) ludzkich odruchów. Ale przecież nie jest źle, nie ogarnęła cię przedświąteczna gorączka. Nie czyścisz każdej żaluzji z osobna, jak Elżbieta, ani nie zmieniasz po raz dziesiąty ułożenia lampek na choince, 'bo jest krzywo'. Nie jesteś też Grinchem, przecież nie popsujesz nikomu świąt, ty czekasz tylko na dobre jedzenie, nie wchodząc nikomu w drogę. Zastanawiasz się, czy samej chciałoby ci się odstawiać tą całą świąteczną szopkę, bo inaczej nie można tego nazwać. Nie, z całą pewnością, nie chciałoby ci się.
Tak więc wesołej świątecznej szopki życzy wam Ruda Małpa, Zebra tudzież Wąż ;*
piątek, 18 grudnia 2009
nienienie
poniedziałek, 14 grudnia 2009
niedziela, 6 grudnia 2009
opis nieciekawej niedzieli w dziurawej piżamie
Dziś pół dnia spędziłam na przeciśnięciu 2 kg ziemniaków przez maszynkę, a drugie pół na próbie przetłumaczenia słowa 'shaggyness' na język polski. Podejrzewam, iż mogłoby to być: kudłatość, włochatość, kosmatość, tudzież obfitość w zarost.
Dzień dzisiejszy uważam za pożytecznie spędzony, a jego dopełnienie stanowić będą zmagania z matematyką przy ul. Wojska Polskiego.
Mikołaj jak zwykle poleciał w chuja, ale czego innego można się było spodziewać. Szara rzeczywistość.
Aha, i bardzo nie lubię jak pranie zamarza na balkonie.
Buziak!
piątek, 4 grudnia 2009
dancer
In my past life I was a dancer
I danced my life away
I didn't seek answers
was everything so perfect at that time
oh no I didn't care
In my past life I was a dancer
I danced in cabaret
oh you should have seen me
I stole the crowd each night
and all the men were craving me
like absinthe they were drinking
Oh how i danced!
In my past life I was a pianist
who used to play each night
and when I was dancing
his music was like words of love but never spoken
but no I did not care at all
Once came this painter
down to our cabaret
he draw something for me
it was the ugliest thing I saw
but then again he was quite eloquent
Then he ask me to
pose for him
I was like:
no!... no... no way... well... ok
Since then there was no 'this painter guy' anymore
but simply 'my Henri'
the pianist couldn't bear it:
such a lady but you're acting like a ho
Still I did not care at all
But then they threw me on the street
and shut the door
no man craved me anymore
'cause I only danced for one
and my Henri had other plans
than always being there for me
Oh how I cried!
You may see my soul but you'll never read it all
you may read it all but you'll never break my heart
you may break my heart but you'll never break my will
you might break my will but I'll always have my art!
And I'll always have my art!
And this is not
about you darling
or how you hurt me
and I'm dying
'cause oh
I know
that you know
that I know
that we are all
prostitutes
anyway
We sell moments of relief
so we have to seem relieved ourselves
so you see my Henri
I would ask you to visit me
for a friendly kiss or two
'cause once you loose that innocence
it never hurts again
I danced my life away
I didn't seek answers
was everything so perfect at that time
oh no I didn't care
In my past life I was a dancer
I danced in cabaret
oh you should have seen me
I stole the crowd each night
and all the men were craving me
like absinthe they were drinking
Oh how i danced!
In my past life I was a pianist
who used to play each night
and when I was dancing
his music was like words of love but never spoken
but no I did not care at all
Once came this painter
down to our cabaret
he draw something for me
it was the ugliest thing I saw
but then again he was quite eloquent
Then he ask me to
pose for him
I was like:
no!... no... no way... well... ok
Since then there was no 'this painter guy' anymore
but simply 'my Henri'
the pianist couldn't bear it:
such a lady but you're acting like a ho
Still I did not care at all
But then they threw me on the street
and shut the door
no man craved me anymore
'cause I only danced for one
and my Henri had other plans
than always being there for me
Oh how I cried!
You may see my soul but you'll never read it all
you may read it all but you'll never break my heart
you may break my heart but you'll never break my will
you might break my will but I'll always have my art!
And I'll always have my art!
And this is not
about you darling
or how you hurt me
and I'm dying
'cause oh
I know
that you know
that I know
that we are all
prostitutes
anyway
We sell moments of relief
so we have to seem relieved ourselves
so you see my Henri
I would ask you to visit me
for a friendly kiss or two
'cause once you loose that innocence
it never hurts again
Julia Marcell
+ Julia jest Polką, sic! mamy takie perełki, tyle, że płytę nagrała w Berlinie...
wtorek, 1 grudnia 2009
akysz
Subskrybuj:
Posty (Atom)

