czwartek, 26 sierpnia 2010

superstar


Haha, dowiaduję się, że ludzie przesyłają sobie link do blaga Katarzyny i tym sposobem trafiają do mnie xD
Spełnia się moje marzenie o popularności, teraz będę gwiazdą, ludzie namioty będą mieli jeszcze więcej do roboty, żeby obfotografować moją przepiękną paszczunię, będę się ukrywać, na imprezy jeździć limuzyną, chodzić w okularach nawet w pomieszczeniu, wynajmę ochroniarzy, żeby powstrzymywali psychofanów przed zjedzeniem mnie żywcem, będę rozdawać autografy i pozować do zdjęć na iwentach, udzielać wywiadów do prasy i tv (może napiszą o mnie w "Fakcie"? o.O kolejne marzenie xD), potem pewnie zacznę ćpać, pójdę na odwyk, zrobię aferę, a na końcu i tak przedawkuję i zdechnę w wieku 27 lat, ale ktoś napisze moją biografię i ludzie będą nosić moją podobiznę na koszulkach. Amen

Dawno nie napisałam tu tak długiego zdania, ale sytuacja jest, musicie przyznać, wyjątkowa :D

wtorek, 24 sierpnia 2010

wielkimi krokami







"Cześć, robiłaś to kiedyś na kołku?" :D

Wszędzie jak w domu, a w domu najlepiej. Folklor w Krakowie, gołębi jakoś mało, hotel jak szpital i dużo dymu, zostałam fanką 30STM, a Muse to koncertowa miazga, ale Pharrell i tak ma najlepszy tyłek :P Oprócz tego PKP - ważne, że jedziesz, kupa w nocniku i 8 godzin na podłodze w strategicznym miejscu - tuż przy toalecie umilającej podróż niezwykłym zapachem. Ale i tak było zajebiście.
Kraków, czekaj za rok ;*

Kasia temperuje ołówki do szkoły, a ja już się nie mogę doczekać następnych wakacji.

Dzisiaj Szczecin, wish me luck!

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać

Mwahaha mam 666 wyświetleń profilu, zuuuoooo

Milena <3

czwartek, 5 sierpnia 2010

spam

Wonders never cease!
A pozytywne myślenie to podstawa, remember.

"Ślepo błądzę po ścianach, dziś znów do domu wróciłam pijana"
czyli radosna twórczość Karoliny w oparciu o biografię Sylwii.

A dziś dostałam taki komentarz: "kiedyś, gdy będę już za stary by handlować na Allegro , zasiądę przy kominku , zapalę fajkę i opowiem wnukom o aukcji z Tym Człowiekiem ! To Lśniący Diament wśród Allegrowiczów. Dziękuję i pozdrawiam". Aż się łezka w oku kręci ;)

wtorek, 3 sierpnia 2010

Jarocin / Woodstock

Miło :D

Jarocin w skrócie:

Pierwszy dzień to pociąg z Justyną i Zakrzakiem (+ gratis w postaci filozofa siedzenie dalej xD), przyjazd, słońce, upał, długa droga z zajebiście ciężkim bagażem, wściekły rudy wąż, zajebiście długa kolejka na pole, którą ominęliśmy, potem rozbijanie namiotu, Pustki słuchane z pola, Ania i Daniel, a potem zimny Lech, Biffy Clyro, Amarena, najlepszy Hey, pijane pogo, namiot, Masturbator (WSZYSCY JESTEŚCIE MARTWI!!) i Dezerter.


Gdzie jest Wally? ;>




Drugi dzień to ciężki poranek, wciąż upał, wyprawa do Biedrony, kac i serek wiejski, wegetacja pod ratuszem i w parku pełnym punków, zgon w wózku na zakupy xD, powrót na bis Hurtu, Muchy, potem Pidżama meeeeegaaaaa, Krystyna (-ej, macie fajkę? -nie, a znasz ten kawał o martwych płodach? -no, ten z klaunem? xD), spacer w poszukiwaniu otwartego sklepu, piwo w parku i płody, spanie w lesie, deszcz i ciężki powrót do namiotu, a potem byłam Andrzejem.





Dzień trzeci zaczął się jeszcze gorzej niż drugi, ale znów serek wiejski ratujący życie, już nie upał tylko deszcz i zimno, Michel, zostałam sfotografowana, wyszłam za mąż, Flogging Molly spok, Gossip, Kora (O! Nie rób tyle hałasu!) i T.Love na koniec.




Czwarty dzień to sprzątanie, składanie, zbieranie i droga na dworzec, boombox, opóźnienie pociągu - 40 minut, w pociągu śpiewacy od siedmiu boleści, na szczęście wysiedli w Poznaniu, Schiller i higiena w pociągu, a potem już z górki i do domu!




Woodstock to brud, błoto, wino, Tyskie, baka, totem szczęścia, MoriSSon, upał (przyciągnięty siłą mojego umysłu - nie zaprzeczać!) i kochani ludzie ;*
Więcej grzechów nie pamiętam, niczego nie żałuję ;)

Byle do Krakowa!