wtorek, 22 grudnia 2009

o świętach

Z gównianego śniegu zrobiło się gówniane błoto. Wszędzie jest szaro i tak obrzydliwie brudno. Idziesz ulicą, buty grzęzną. Mijasz ludzi, którzy patrzą ci w oczy. Na sińce pod nimi i makijaż, zbyt mocny jak na 12 w południe. Nie możesz stawiać zbyt dużych kroków, ogranicza cię spódnica. Ale lubisz ten sposób ograniczenia, lubisz swoją spódnicę w kropki. Mijasz też stoisko z karpiem, który podobno tak niehumanitarnie leży bez wody w plastikowej skrzynce, ale nie zauważasz tego. Widzisz za to esencję kiczu, najbardziej soczystą, jaką do tej pory spotkałaś - obrazek z papieżem świecącym w różnych kolorach i dostajesz ataku histerycznego śmiechu. To jest jedyna reakcja, jaka u ciebie występuje, oprócz kilku(nastu?) ludzkich odruchów. Ale przecież nie jest źle, nie ogarnęła cię przedświąteczna gorączka. Nie czyścisz każdej żaluzji z osobna, jak Elżbieta, ani nie zmieniasz po raz dziesiąty ułożenia lampek na choince, 'bo jest krzywo'. Nie jesteś też Grinchem, przecież nie popsujesz nikomu świąt, ty czekasz tylko na dobre jedzenie, nie wchodząc nikomu w drogę. Zastanawiasz się, czy samej chciałoby ci się odstawiać tą całą świąteczną szopkę, bo inaczej nie można tego nazwać. Nie, z całą pewnością, nie chciałoby ci się.

Tak więc wesołej świątecznej szopki życzy wam Ruda Małpa, Zebra tudzież Wąż ;*

2 komentarze:

  1. nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie.
    rozjebał mnie,ale dosłownie ROZJEBAŁ mnie ten post.zwłaszcza w zdaniu pełnego oczekiwania na wigilijną kolację.
    Paula Surmacz jest żarłokiem,rajt. [927361]

    OdpowiedzUsuń
  2. najlepiej o świętach; najlepszy o świętach jaki kiedykolwiek czytałam :*

    OdpowiedzUsuń